Zmień swoje życie! O tym jak dokonać (nie) mądrych zmian cz. I

Po podzieleniu się z Wami na fb postem dotycącym mojego wyjazdu do Indii, dostałam od Was sporo komentarzy i wiadomości. Większość z nich zawierała pytanie, jak rzucić wszystko i zacząć życie od nowa 🙂  Do tego jesteśmy wciąż w atmosferze noworocznych postanowień. Więc od razu pomyślałam o poście, który idealnie wpasowuje się w ten temat. Zapraszam do lektury na temat tego, jak podejmować trudne decyzje i w końcu zacząć żyć po swojemu!

Standardowe dylematy współczesnego mieszkańca miasta. Codziennie tkwisz w tym samym korku, zmierzając z resztą sfrustrowanych obywateli do pracy. Pracy, której (jak pokazują badania) podobnie jak 70 % osób nie lubisz, a często również jest ona nieustającym źródłem stresu. Po pracy miotasz się w supermarkecie, żeby resztką sił zapewnić domowi i dzieciom namiastkę tego, co pokazuje Perfekcyjna Pani Domu. Wracasz i (zanim padniesz po wykonaniu domowych zdań) kłócisz się ze swoim partnerem, który nijak nie przypomina tego cudownego misia/kotka, z którym kilka lat temu biegałeś o wschodzie słońca po plaży. I do tego ten cholerny smog, otaczający Cię beton i chmury, które okazują się być dymem z elektrociepłowni, a nie puszystym cumulusem. Opcja numer dwa- jesteś singlem/singielką. Praca może i jest ok, ale ta samotność i poczucie bezcelowości, kiedy otwierasz drzwi od pustego domu…Wtedy pojawia się w Twojej głowie myśl, że to jest ten moment, kiedy pakujesz walizki i wyjeżdzasz na bezludną wyspę. Tam, obserwując fale i siorbiąc wodę wprost z kokosa, odnajdziesz spokój. Nie szkodzi, że nie masz pieniędzy- przecież tam nie potrzeba kupować ubrań i zawsze możesz dorobić na polu ryżowym lub robiąc drinki szwedzkim emerytom. Jak masz dzieci i kredyt we frankach ta opcja niestety odpada, więc Twoja frustracja jeszcze narasta. Znacie to? Ciekawi Was, jak zmienić swoje życie, tak aby mieć poczucie, że płyniecie w dobrym kierunku? Przeczytajcie zatem mity, na temat zmian i jak się nie wpakować na minę o nazwie „życiowa rewolucja”:

1.„Rzucam wszystko i wyjeżdzam na koniec świata!”. Super pomysł. Tylko czy to będzie zmiana, czy ucieczka? Jesli mamy nierozwiązane problemy z przeszłości, pewne skrypty życiowe, niewybaczone relacje i niewypłakane łzy- to nic nam to nie da. Czy siedzisz na zapyziałej ławce pod blokiem, czy na luksusowym jachcie na Karaibach wciąż jesteś tą samą osobą, a swoje nieszczęście zabrałeś na inną szerokość geograficzną. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy taka decyzja jest świadoma, popartą pewnością, że to Twoja ścieżka. Wtedy pakuj się i zmieniaj to, na co masz zasoby i gotowość. Najczęściej jednak wymaga to pracy nad sobą- czy to samodzielnie, czy przy pomocy psychoterapeuty. Mało kto ma takie szczęście, że rodzi się z gotowym planem na siebie i dorasta bez bagażu trudnych doświadczeń.

2.„Zmieniam swoje życie o 180 stopni”. Jeśli z dnia na dzień zamierzasz wprowadzić totalną rewolucję, to czychają na Ciebie dwie pułapki. Po pierwsze- jeśli zmienić chcesz wszystko, to najpewniej nic nie zmienisz… Aby zmiana miała sens, trzeba mieć pewność, co nam nie pasuje, czego potrzebujemy. Ale tak z głębi serca, nie dlatego, że ktoś zrobił podobnie i chyba (?) jest szczęśliwy. To kolejny powód, aby skonfrontować się ze swoją przeszłością, zamknąć to, co nam nie służy i świadomie wybrać swoją nową ścieżkę. Po drugie- zmiany wymagają ogromnych pokładów energii. Każdy wie, że pierwsze tygodnie w nowej pracy czy miejscu, to jak poruszanie się po labiryncie po omacku. Jeśli nie jesteś pewien, co i dlaczego chcesz zmienić- inwestujesz swój wysiłek w próźnię.

3. ” Muszę coś zmienić, bo jestem nieszczęśliwy”. To, co nowe, jest kuszące. Ale jeśli nowe jest tylko to, co na zewnątrz, a Ty w środku nic nie zmieniłeś, to historia może się powtórzyć. To tak jakbyś zmienił piaskownicę, ale orientujesz się, że może i jest inna, ale piasek ten sam i do tego też tam są psie kupy 🙂 Ile znacie takich osób, które notorycznie zmieniają partnerów, pracę, hobby? Przez chwilę są szczęśliwi i podekscytowani. A kiedy „nowe” staje się ponownie „stare” to nagle problemy powracają. Opakowanie inne, ale zawartość taka sama. Nie ma możliwości, aby sama zmiana Ciebie uszczęśliwiła, jeśli najpierw Ty nie uszczęśliwisz sam siebie.

4 „Niech inni się zmienią, to mi będzie lepiej”. Kolejny mit-hit na liście zmian. Zawsze mnie to bawi, jak słyszę od niektórych kobiet, że „faceta trzeba sobie wychować”. Ratunku. Nie mamy prawa nikogo zmieniać! Mamy za to pełne prawo zmieniać siebie. Mamy też prawo wychodzić z niewygodnych związków, pod warunkiem, że wiemy, dlaczego. To jeden z filarów filozofi wschodu, aby nie oczekiwać od innych, że zapewnią nam komfort i szczęście. Jeśli Twój partner czy praca Ciebie osłabia, to najpierw zastanów się, czy sam sobie nie wybierasz takiej relacji? Może odtwarzasz jakiś skrypt z dziecińśtwa, gdzie rodzcie nie dawali Ci poczucia bezpieczeństwa? A może od dziecka słyszałeś, że praca to praca- nie ważne, czy ją lubisz, ważne żeby dobrze zarabiać? Tak długo, jak sami nie przepracujemy tego co nas ogranicza, tak długo nic się nie zmieni. Mamy tendencję do powielania tego, co oswojone. Nawet, jeśli nam to szkodzi. Ludzie i sytuacje, którzy nas wkurzają, to są nasi nauczyciele. Będa nam towarzyszyć zawsze. Ale my możemy zmienić swoje przekonanie i nie uzależniać naszego szczęścia od innych.

Mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Was do refleksji nad tym, co i dlaczego chcecie w swoim życiu zmienić. W kolejnym postaram się podpowiedzieć kilka sposób, jak sprawić, żeby zmiany były sensowne i trwalsze 🙂 Piszcie śmiało w komentarzach- z ogromną przyjemnością czytam Wasze przemyślenia i cieszę się, że jesteście ze mną  🙂

ps. nawiązując do Waszych komentarzy dotyczących mojej pracy w Indiach. To nie jest „rzucanie wszystkiego”, tylko kolejny i przemyślany etap mojej wieloletniej pracy, gdzie staram się łączyć swój zawód i pomysł na siebie z pasją. Ale to temat na kolejny wpis :*

Namaste,

Kamila

 

2 komentarze do “Zmień swoje życie! O tym jak dokonać (nie) mądrych zmian cz. I”

  1. Wydaje mi się, że zanim podejmiemy decyzję o zmianie naszego życia należy w pełni zrozumieć siebie samego. Odpowiedzieć sobie na pytanie kim naprawdę jestem i co chcę osiągnąć. Jest to niezwykle trudne we współczesnym świecie, w którym rządzą nowoczesne technologie a media narzucając nam określony styl życia.
    W moim mniemaniu dylematy współczesnego mieszkańca miasta, o których piszesz wynikają w znacznej mierze z papki medialnej która jest nam serwowana przez portale ,,informacyjne”. Lansowany jest określony styl życia. Współcześnie wypada być: ekstrawertykiem, będącym w związku, z własnym mieszkaniem, z samochodem, karnetem na siłownie i 800 znajomymi na fejsbuku. Z tego względu sporo osób będzie się po prostu źle czuć w takim środowisku. Dotyczy to przede wszystkim tych jednostek, które posiadają więcej cech introwertycznych. Ludzie tracą swoją świadomość i starają się żyć według narzuconego stylu życia, co samo w sobie jest błędne i pozbawione logiki. Ktoś, kto posiada cechy introwertyczne, nie przestawi się w mojej ocenie na działania ekstrawertyczne, a jeśli nawet to zrobi, to pogłębi tylko swoją frustrację i niechęć. Stanie się bowiem osobą sztuczną.
    Zatem zanim zaczniemy cokolwiek zmieniać spróbujmy zaakceptować siebie samego i zacząć działać w tym obszarze. Co do kwestii zmiany pracy oraz partnera/ki pełna zgoda i jedna uwaga. Część osób wchodzi w takie a nie inne związki i wykonuje taki a nie inny zawód, żeby się po prostu dowartościować, spełnić oczekiwania innych np. rodziców. Stąd też chyba wynikają problemy społeczne których procent w naszym społeczeństwie wzrasta rok rocznie (ogromny stres, depresje, rozwody, frustracja).

    1. Dziękuję Igor za komentarz, Tak, to prawda, że zrozumienie siebie i poznanie tego,co jest naszym celem na ten moment to podstawa do zmiany. Jednak często wymaga to czasu i wysiłku. Myślę, że ogólnie proces poznawania siebie jest mocno wymagający, ale na końcu czeka najlepsza nagroda. Prawda o nas samych 🙂 pozdrawiam

Zaciekawił Ciebie wpis?Chcesz się czymś podzielić? Pisz śmiało :)