Archiwa tagu: relaks

Potęga relaksacji: czyli jak w 15 minut okiełznać stres :)

Na kilka dni przed wyjazdem do Azji mój świat diametralnie przyspieszył. W planach miałam na tydzień przed wylotem załatwić wszystkie palące sprawy, spakować się, posprzątać mieszkanie, podomykać milion spraw „na wczoraj” i zebrać siły. Tymczasem zgodnie z prawem Murphego :”jeżeli przewidzisz cztery możliwe sytuacje, w których coś może się nie udać i zdołasz je obejść, natychmiast wyłoni się piąta.” 🙂 Tak więc na tydzień przed wylotem mam do poprowadzenia 3 dni pełnych warsztatów z jogą oraz 3 szkolenia dla firm.  Szafka z mąką, którą miałam posprzątać, spada na czarne dno priorytetów (oby mole również uznały, że szafka u sąsiada jest bardziej atrakcyjna). Do tego liczne przygody ze zdrowiem i leczeniem zębów, które przecież „nie mialy prawa” się odezwać  (taaaa). I przyznam Wam, że gdyby nie moja codzienna praktyka jogi (wstaje o 5.30 żeby zdążyć na sesję o 7 bo to jedyna godzina, kiedy mam na to czas) i codzienna joga nidra- byłoby mi  trudno. Zainspirowało mnie to do tego, aby podzielić się z Wami korzyściami płynącymi z relaksacji. Praktykując ją zauważyłam bardzo dużo pozytywnych zmian w moim życiu. Nie tylko na poziomie ciała, ale i ducha 🙂

Pisząc o relaksacji nie mam na myśli zalegania z piewem przed telewizorem 😉 Ani też ciągnięcia opony na crossficie czy całonocnej imprezy w rytmie drum & base. Prawdziwa relaksacja dla organizmu oznacza stan całkowitego bezruchu i wyciszenia. Tylko wtedy nasz układ nerwowy (a w konsekwencji- całe cialo) ma szansę się zregenerować. Metod jest sporo. Więkoszośc bazuje na wizualizacjach (np.joga nidra, trening autogenny Schulza) lub napinaniu/rozluźnianiu mięśni (trening Jacobsona). W jodze mamy także pozycję trupa czyli Savasanę, w której dążymy do całkowitego wyciszenia ciała i uspokojenia umyslu. Genialnym narzędziem są także techniki oddechowe, jak np. głębokie oddychanie przeponowe. W relaksacji dążymy do bycia świadomym i uważnym, ale jednocześnie- całkowicie spokojnym. Na początku praktyki większośc z nas albo zasypia albo jeszcze bardziej się irytuje i niecerpliwi. W końcu stan spokoju nie jest czymś, do czego nasz organizm jest przywykły. Nie warto się tym przejmować. Relaksacja jest umiejętnością i podobnie jak każdej innej aktywności- potrzeba się nauczyć 🙂 A co dostaniemy w nagrodę za swoją wytwałość:

  1. Redukcję stresu w naszym życiu. Czasami pozornie błaha rzeczy wyprowadza nas z równowagi i sprawia, że wybuchamy kompletnie tracąc kontrole nad tym co mówimy (lub krzyczymy) i do kogo… To dlatego,że nasz organizm ma swój limit tolerancji reakcji stresowej czyli min. poziomu kortyzolu czy odpowiedzi nadnerczy. Jeśli na bieżąco nie uwalniamy napięcia, to ciało o to samo zadba. Czasami w najmniej spodziewanym momencie 🙂 Podczas sesji relaksacyjnej spada stężenie kortyzolu, który w nadmiarze dewastuje nasz organizm i nastrój. Regularne obniżanie tego hormonu sprawia, że mamy większą odporność na stres. Z czasem można zauważyć, że ogólnie przestajesz się frustrować większością rzeczy, które wcześniej Ciebie wyprowadzały z równowagi 🙂
  2. Lepszą odporność. Wiele badań potwierdza, że relaksacja zmniejsza ryzyko chorób nowotworowych, wzmacnia system odpornościowy i przyspiesza proces zdrowienia. Faktem jest, że regularnie praktykując jogę nidrę nie byłam ani razu chora przez cały sezon ziomowy! A codziennie pracuję z mnóstwem ludzi, z dziećmi, dotykam mat, klamek itp. 🙂
  3. Emocjonalną równowagę. Wiele technik relaksacji zwraca uwagę na pracę z emocjami. Kiedy pojawiają się trudne uczucia oglądamy je jak chmury na niebie- pozwalając im się pojawiać i znikać. Pozycja obserwatora uczy nas, że owszem-przeżywamy emocje, ale nie jesteśmy nimi. Dzięki temu w codziennym życiu łatwiej o spokój
  4. Umiejętność szybkiej regeneracji. Już 15 minut głębokiej relaksacji potrafi odprężyć podobnie jak sen. Szczególnie joga nidra wykazuje działanie podobne jak w trakcie fazy snu głębokiego (NREM). W fazie non-rapid eye movement nasz mózg pracuje na bardzo pożądanych falach Delta (0,5-4 Hz) . Uwalniania się wówczas hormonu wzrostu i redukuje wydzielanie kortyzolu – hormonu kory nadnerczy, odpowiadającego za stres i starzenie się. Rośnie poziom DHEA (naturalny hormon steroidowy) i melatoniny. Jednym słowem czujemy się, jak po dobrze przespanej nocy.
  5. Pomoc w zaburzeniach psychosomatycznych. Napięcia mięśni, bóle kręgosłupa, zespół jelita drażliwego: znacie to? Nasze ciało jest niezwykle inteligentne i jeśli nie mamy szansy wyłądować stresu i adrenaliny (a zazwyczaj nie mamy) to proces reakcji stresowej upycha sprytnie w każdym zakamarku ciała. O fizjologi tego procesu pisałam w tym wpisie. Relaksacja jest także niezbędna, jeśli macie problem z tarczycą lub wyczerpaniem nadnerczy (czyli z tym, co dotyczy ogromnej liczby kobiet). Nie da się wyleczyć zaburzeń hormonalnych bez redukcji kortyzolu (a to nam daje min. relaksacja). Wiem, o czym piszę, bo udało mi się bez hormonów wyjść na prostą z Hashimoto i niedoczynności tarczycy. O wpływie stresu na poszczególne problemy zdrowotne będzie niebawem seria oddzielnych wpisów
  6. Szybszą koncentrację: bezpośrednio po sesji relaksacji umysł jest wyciszony, nie zakłóca go milion myśli i emocji. Łatwiej o efektywną pracę i kreatywne myślenie
  7. Mniejsze ryzyko depresji, nerwic, zaburzeń lękowych. Nawet jeśli szczęśliwie Was to nie dotyczy, to badania wskazują,że relaksacja zwiększa nasz życiowy optymizm, łatwiej jest cieszyć się z życia i uśmiechać do siebie. Pomaga też w budowaniu pozytywnych relacji z otoczeniem: zwolennicy relaksacji swoim spokojem przyciągają innych 🙂

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do regularnej praktyki relaksacji. Jeśli macie ochotę sprawdzić w praktyce potęgę świadomego odpoczywania- zapraszam na moje warsztaty. gdzie korzystamy w bardzo wielu technik i na pewno znajdziecie coś dla siebie 🙂

Namaste

Kamila

 

Po co współczesnemu człowiekowi joga?

Dobre pytanie. Twoja babcia i dziadek nie wyginali się na macie jak dzikie węże i jakoś przeżyli. Fakt. Ale babcia i dziadek żyli w innych czasach. W czasach, gdy nie spędzało się 10 godzin na krześle/kanapie/w samochodzie. W czasach, gdy patrzyło się więcej na słońce, a mniej w ekran komputera, a dłonie posiadały więcej funkcji, niż wystukiwanie smsów i lajkowanie postów. W czasach, gdy pójście na zakupy czy w odwiedziny do przyjaciół oznaczało długi spacer a czasem – trening dźwigania ciężkich toreb. I przede wszystkim- gdy życie nie składało się z targetów, kejpijajów i deadlinów. Poziom stresu był wówczas znacznie niższy, mocniejsze więzi społeczne pomagały w redukowaniu jego skutków. Dlatego dziś wiele osób staje na macie, żeby przywrócić ciału sprawność a głowie spokój. Bardzo często odkrywają, że to dopiero początek dobra, jakie niesie ze sobą joga. Niekoniecznie na poziomie ciała.

1.”W zdrowym ciele zdrowy duch”. Banał. Ale prawdziwy. O pozytywnym wpływie jogi na nasze ciało powstał już niejeden doktorat. Joga jest wyjątkową formą ruchu, ponieważ działa na wielu poziomach człowieka. Redukuje bóle pleców, wzmacnia mięśnie osłabione, rozciąga przykurczone. Stabilizuje postawę ciała, uczy prawidłowej pracy stawów. Wpływa na narządy wewnętrzne (poprawia trawienie, równoważy układ hormonalny). Istnieje także terapia jogą, gdzie odpowiednio dobrane asany potrafią wspierać proces zdrowienia nawet poważnych chorób. Co najważniejsze, joga podąża za Tobą. Osoby nadmiernie elastyczne (tak, są takie) uczy stabilizacji i uważności. „Sztywniaków” – rozciąga i dodaje miękkości w ciele. Ponieważ pracujemy z obciążeniem własnego ciała, to postęp odbywa się w sposób naturalny i zgodny z Twoimi możliwościami. Nie zrobisz od razu trudnej asany, ponieważ wcześniej musisz wzmocnić i uelastycznić konkretne obszary w ciele. Spotkanie z nową pozycją jest poprzedzone długą drogą. Dlatego sprawia tyle radości i satysfakcji.

2. Joga uczy pokory. Towaru bardzo deficytowego w naszych czasach. Bywa, że nad pewnymi pozycjami jogi pracujesz latami, a i tak dalej robi je lepiej od Ciebie babcia na zajęciach dla seniorów (serio – wciąż tak mam z niektórymi asanami). Być może Twoją lekcją do odrobienia będzie zaakceptowanie, że tak jest. I być może któregoś dnia ze zdziwieniem stwierdzisz, że asana stała się wykonalna. Jeśli będziesz robić coś na siłę, ciało szybko powie dość fundując Ci kontuzje. Ta świadomość przekłada się na inne dziedziny życia. Pozwala zrozumieć, że gdy nie jesteś na coś gotowy, ale wywierasz na siebie presję -rezultaty mogą Cię niemile zaskoczyć…

3. Joga jest formą łagodnej terapii. Ciało pamięta emocje. Dlatego mimo wieloletniej praktyki pewne pozycje są dla nas niedostępne. Obserwuję to często u swoich uczniów (i u siebie). Jak ciało ma pozwolić na głęboki skłon i poddanie się pozycji, jeśli w swoim życiu ciągle walczysz? Jak chcesz zrobić głębokie wygięcie, jeśli otwarcie klatki piersiowej sprawia, że odsłonisz swoje serce? A co, jeśli wciąż je chowasz, bojąc się zranienia? Jak możesz odchylić głęboko głowę, jeśli ciało wie, że odsłonięte gardło wypuści słowa, które od lat boisz się wypowiedzieć? Czasem na jodze płyną łzy lub słychać śmiech. To blokady, które rozpuszczasz praktyką, opuszczają swoje miejsce.

4. Joga jest dialogiem z ciałem. Każde ciało jest inne. Każdego dnia Ty jesteś inny. Asana, którą w poniedziałek robisz modelowo, we wtorek może być zupełnie poza Twoim zasięgiem. Dlatego nie bój się zrobić mniej, by w istocie zrobić więcej. Jesteś zmęczony? Czujesz, że chcesz przeleżeć pół zajęć w savasanie? Super, zrób to! Na jodze nic nie musisz. Jeśli umiesz komunikować się ze swoim ciałem, to wiesz, kiedy to zwykłe lenistwo i lęk przed nieznanym, a kiedy ciało mówi „stop”. Czy widząc ukochaną osobę, która jest wyczerpana, kazałbyś jej ćwiczyć do upadłego? To dlaczego robisz to sam sobie? Troszcz się sam o siebie. Tak, jak zaopiekowałbyś się najważniejszym człowiekiem na świecie.

5.Joga uczy odpuszczania. Ucząc obserwuję, że w większości moi kursanci wcale nie potrzebują, by ktoś ich docisnął, zmotywował i stał z przysłowiowym batem. Większość z nas żyję pod stałą presją – w pracy, w rodzinie, wśród znajomych. Najtrudniejszą pozycją jogi jest savasana, czyli pozycja trupa, gdy kilkanaście minut starasz się pozostać nieruchomo, zachowując świadomy umysł. Bo musisz się zatrzymać. Być. Akceptować. A to nie jest to, co pędzący świat lubi najbardziej. Na początku gonitwa myśli i nerwowe ruszanie palcami, z myślą ”kiedy to się skończy”, są standardem. Ale przychodzi moment, kiedy z utęsknieniem czekasz na tą chwilę, gdy ciało zastygnie i umysł powoli będzie wyhamowywał. To jest ta chwila, gdy jesteś gotowy, by doświadczyć głębokiego relaksu i wyciszenia.

6.Joga wzmacnia nasz kontakt z ciałem. Kiedy nauczyciel prosi o oddalenie 5 palca w stopie od 4 i o skręcenie nerek masz wrażenie, że znalazłeś się w cyrku. Ale z czasem i mały palec drgnie, a wchodząc w mocny skręt czujesz, że nerka jest Ci wdzięczna. Wiesz, która część Twojego ciała wymaga dziś troski i jaka pozycja będzie dla niej najlepsza. Czujesz, jaki oddech przyniesie Ci spokój a jaki doda energii. Ucząc czujesz energię ii tak prowadzisz lekcje, aby za tym podążać. Otwierasz się na sygnały płynące z Twojego ciała i od innych. Dzięki temu również w codzienności pomagasz ciału. W pracy częściej wstajesz zza biurka, popatrzysz na zielone drzewa za oknem. Może wyjdziesz na spacer, zamiast rozmawiać ze znajomymi w dusznej kuchni?

7. Joga uwalnia oddech. Oddech to podstawa życia. Możesz nie pić kilka dni, nie jeść kilka tygodni i przeżyjesz. A bez oddechu Twoje ciało umiera po kilku minutach. Pranayama, czyli ćwiczenia oddechowe prowadzą nas do kolejnego kroku w praktyce jogi i przygotowują do medytacji. Prana to oddech, siła życiowa; ayama – powiększanie objętości. Dzięki pranayamie możemy wyciszać umysł, dodać sobie energii i sprawić, że to my będziemy panować nad emocjami, a nie one nad nami. Ta umiejętność wesprze Cię w każdej chwili, gdy będziesz potrzebować kontrolować emocje i przywrócić sobie spokój.

8. Joga uczy, że wszystko jest jednością. Joga to nie asana na macie. Joga jest stylem życia – uważnością w każdym momencie, nie krzywdzeniem innych, szacunkiem wobec życia, podążaniem za prawdą, cieszeniem się tym, co jest. Jako nauczyciel rozwijam się, dzięki pracy jaką wykonuję sama nad sobą i lekcjom, jakie otrzymuję od swoich uczniów. Joga uczy, że bycie spójnym w praktyce i w tym, jak żyjesz, to największa wartość praktyki.

Do zobaczenia na macie!
Namaste, Kamila