Pracuj z pasją cz.III. Dlaczego warto. Moja historia.

Mam nadzieję, że poprzednie wpisy o poszukiwaniu swojej ścieżki zawodowej były dla Was pomocne Dziś ostatnia część serii pracuj z pasją . Po wpisie o pulapkach czas na optymistyczny artykuł o tym, dlaczego warto szukać pracy zgodnej ze swoim sercem.

Na wstępie kilka słów o tym, jak doszłam do momentu w którym tworzę nowy post siedząc na Bali. Moja droga zawodowa byla dość typowa. Skończyłam dwa kierunki na uniwersytecie i 1.5 roczne studia podyplomowe, studiowalam za granicą, nauczyłam się 3 języków obcych. Kariera w korporacji stała przede mną otworem. I nawet przez kilka lat próbowałam się w niej odnaleźć. Na swój sposób. Wstawalam przed świtem, żeby choć chwilę praktykować jogę. Do pracy dojeżdzalam rowerem, żeby złapać jak najwięcej powietrza, zanim utknę na cały dzień w klimatyzowanym pudełku bez okien. Po- jechałam na siłownię, do szkoły jogi albo na basen. W weekendy znikałam w lesie, żeby ładować akumulatory. Mimo że w większości firm mialam fajnego szefa i wspierających współpracowników, to nie mogłam się tam odnaleźć. Zoperowany kręgosłup bolał coraz bardziej, od stresu dorobilam się jelita drażliwego i problemów z tarczycą. Każdego dnia czułam się coraz bardziej wyczerpana. (Nie)szczęśliwie w mojej firmie zredukowano dział i zostałam zwolniona. Zdalam sobię sprawę, że i tak cały czas się ruszam, więc z braku pracy moglabym to wykorzystać do zarabiania. Zrobiłam kurs instruktorski zaczęłam prowadzić swoje pierwsze zajęcia. Jeździłam po całej Warszawie po zapyzialych klubach za śmieszne stawki, aby zdobyć jak najwięcej doświadczenia.

Kilka miesięcy później dostałam etatową pracę. Wiedziałam, że to nie moj świat jednak jakoś musiałam się utrzymać. Po pracy jechalam więc 20 km.w jedną stronę, żeby poprowadzić zajęcia. Wracałam o 21, o 6 wstawalam do pracy. W weekendy prowadzilam zastępstwa lub jeździłam na warsztaty, aby zdobyć jak najwięcej wiedzy. Ludziom zaczęło podobać się to, co robię, pojawiały się propozycje prowadzenia zajęć. Ale ja bylam totalnie wykończona. Pracowałam non-stop. W pewnym momencie zdecydowałam, że juz nie dam rady. Cialo odmówiło mi współpracy.

Podjęlam decyzję ze spróbuję żyć  w zgodzie ze sobą. Początki były trudne. Zapomnialam o nartach i o nurkowaniu, które było moją pasją. Jeżdżę 17-letnim samochodem i 16 letnim motocyklem (które zresztą uwielbiam!). Nie posiadam mieszkania. Zepsute rzeczy naprawiam, a nie wyrzucam. Zresztą to cudowna sprawa móc się obejść bez tylu gadżetów!Lżej się żyje. Bywało też ciężko. Nie wiem, jak poradzilabym sobie bez pomocy rodziców, kiedy zachorowalam i przechodzilam różne kosztowne badania. Dziekuje mamo i tato!

Dziś mogę do Was pisać pracując na Bali. Ale przez 5 lat raczej pisałabym z działki mojej mamy w Długosiodle. I nie wiem, czy jeszcze będzie mi dane pracować w tak wyjątkowym miejscu. Bo życie pisze różne scenariusze. Ale ja jestem już i tak głęboko wdzieczna za to, ze żyję po swojemu . A co konkretnie daje mi taki wybór?

1. Radość

Uwielbiam swoją pracę. Czasami jestem padnięta, ale przeważnie nie mogę sie doczekać kiedy pójdę poprowadzić zajęcia. Są też dni kiedy bywam bardzo zmęczona, ale po zejściu z maty mam nagły przypływ wdzięczności

2. Stały rozwój

Rozwój zawodowy jest dla mnie fascynujący. Kiedy tylko moge jeżdżę na szkolenia, ogladam, czytam- żeby móc dać innym jeszcze wiecej! Ponadto każde spotkanie z drugim czlowiekiem jest dla mnie nową lekcją. Aby bezpiecznie pracować z kobietami w ciąży, seniorami, różnymi typami kontuzji i ograniczeń bez przerwy się dokształcam. A im więcej wiem, tym wyraźniej widzę, że nic nie wiem.

3. Silne ciało i spokojny umysł

Moja praca mnie wzmacnia. Na duchu i w ciele . Jeśli nie przesadzam- to kręgosłup ma sie dobrze. Mimo mojego apetytu i miłości do gotowania wciąż mieszczę sie w stare spodnie . Staram się także pracować nad swoimi emocjami i podejściem do życia, aby pozostać spójną.

4.Ogromna satysfakcja

Ponieważ sama doświadczyłam dużo problemów zdrowotnych, lepiej rozumiem ograniczenia innych. Robię wszystko, aby poprzez praktykę pomóc innym w zredukowaniu bólu w ciele i uspokojeniu umysłu.

5. Kreatywność

Stale wymyślam nowe warsztaty i pomysły na działania stresoterapii. Ograniczają mnie tylko środki finansowe lub moja wyobraźnia.

Mam nadzieję, że wpis okaże się dla Was pomocny jeśli wciąż zastanawiacie się nad tym, czy warto iść za głosem serca. Pomimo różnych wyzwań nie żałuję swojej decyzji o pójściu swoją drogą. I Wam życzę odnalezienia swojej pracy marzeń 😊

Namaste

Kamila

 

2 komentarze do “Pracuj z pasją cz.III. Dlaczego warto. Moja historia.”

    1. Dziękuję 🙂 Zyczę każdemu odnalezienia swojej zawodowej ścieżki- w końcu w pracy spędzamy większość życia i wspaniale, jeśli ta energia choć w części do nas wraca 🙂 pozdrawiam!

Zaciekawił Ciebie wpis?Chcesz się czymś podzielić? Pisz śmiało :)