Nie odpychaj przeszłości. Dlaczego nie warto obwiniać swoich rodziców

Dzieciństwo. Z czym Wam się kojarzy? Czy są to piękne, ciepłe wspomnienia, czy może wolelibyście od razu urodzić się dorosłym? Według badań i statystyk niewiele jest rodzin, w których panuje miłość, szacunek i poczucie bezpieczeństwa. Większość ludzi wychodzi z domu z większym lub mniejszym bagażem trudnych doświadczeń lub deficytów. W każdym nurcie psychoterapii praktycy są zgodni: dzieciństwo to czas, kiedy nieświadomie kształtuje się nasze postrzeganie świata. Uczymy się, czym są relacje między ludźmi, jakie w nich mamy miejsce i co musimy zrobić, aby zasłużyć na miłość i akceptację. Dziecko niewiele rozumie, ale za to dużo czuje. Jeśli nie doświadczysz bliskości- nie będziesz umiał jej budować. Jeśli nie bedziesz czuć się bezpiecznie- nie pozwolisz sobie na bezpieczeństwo w dorosłym życiu. Jeśli nie dano Ci prawa do popelniania błędów- nie będziesz ich umiał sobie wybaczyć. Tak, zdarza się, że wyrastamy w domach, gdzie jest przemoc. Doświadczamy okrutnych rzeczy. Czasami wcale nie muszą być to wyjątkowo patologiczne sytaucje. Może Twoja mama trzymała Cię pod kloszem i zabraniała eksplorować świat, a ojciec podcinał skrzydła i wiecznie byłaś niewystarczająco dobra?

JEDNAK DZIŚ JESTEŚ DOROSŁY, A CO BYŁO NIE WRÓCI. Nie chodzi o to, aby udawać, że było dobrze albo usprawiedliwiać innych. Nie warto też na siłę podtrzymywać relacji z rodzicami, jeśli wciąż stosują wobec nas przemoc, nie szanują naszych granic, a każde spotkanie odchorowujesz. Ale ważne jest, aby  zauważyć, że NASZE ŻYCIE TOCZY SIĘ TERAZ. To od nas zależy, czy będziemy do końca życia żywić do swoich rodziców żal, obwiniać ich za swoje nieudane związki i upadki. Czy weźmiemy odpowiedzialność za siebie i pozbawieni goryczy pozwolimy, aby nasza trudna przeszłość stała się bodźcem do stworzenia własnej, pełniejszej i świadomej wersji życia. To ogromna wartość, która pozwala nam nie powielać wzorców z domu wobec naszych własnych dzieci.  Zamiast nieustannie grzebać w przeszłości można spróbować pracować nad swoją realcją z rodzicami, uzdrawiając przede wszystkim samego siebie 🙂

Spróbuj:

  • Zrozumieć: rodzice są tylko ludźmi

Zanim pojawiliśmy się na świecie nasi rodzice mieli już swoją historię, swoje doświadczenia. MOGLI NAM PRZEKAZAĆ TYLKO TO, CO SAMI DOSTALI. A że najczęściej nie dostali tego,co ważne i wspierające, to nie umieli dac tego swoim dziecom. Starali się jak mogli. Czy zadałeś sobie trud, żeby zapytać ich o ich dzieciństwo? O tym, co w życiu kochali, a czego się bali? Za czym tęknili i co ich cieszyło? Czy zadałeś im kiedyś pytania, jakie chciałbyś zadać komuś, kogo pragniesz dobrze poznać? Może Ci nic nie odpowiedzą, może się odwrócą. A może podzielą się swoją prawdą, która doprowadziła ich do tego, że traktowali Ciebie tak, a nie inaczej? Kiedy spojrzysz na swoją relację z matką czy ojcem nie z perspektywy pokrzywdzonego 30,40, 50 letniego dziecka, ale dorosłego człowieka MASZ SZANSĘ ZOBACZYĆ W NICH CZŁOWIEKA. Z wszystkimi jego trudami, emocjami i wyborami. CZAS NA BYCIE DZIECKIEM JUŻ MINĄŁ. Jeśli tego nie zrozumiesz, wiecznie będziesz tonął w żalu i goryczy, a to na pewno nie pomoże Ci pójśc dalej.

  • Porozmawiać: poznaj ich historię i nazwij to, co było trudne

Kiedy wyjdziesz z roli dziecka czas skonfrontować się z tym, co Ciebie męczy. Zdaję sobie sprawę, że bardzo często jest to niemożliwe. Być może Twoi rodzice już odeszli. A może od lat nie utrzymjesz z nimi kontaktów, bo każde spotkanie odchorowywałeś przez wiele dni. Albo co niedzielę wpadasz na obiad, ale wiesz, że dzieli Was ściana i nie ma przestrzeni na zaufanie. Szczera rozmowa z rodzicami może być też niebywale trudna dla nas samych, ponieważ wymaga powrotu do tego, co chcieliśmy na zawsze wyprzeć z naszej świadomości. Udawanie, że tego nie było jest jednak złudne. Wszystko, co zamiatamy pod dywan dalej się tam znajduje, tylko pokrywa się coraz większa wartswą brudu i coraz łatwiej się na tym potknąć… Dlatego dobrze jest skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Pójśc na warsztaty. Poszukać miejsca i osoby, która w bezpieczny sposób stworzy taką przestrzeń i pomoże ją zrozumieć. Może szansa na bezpośrednią rozmowę z tatą i mamą się nie pojawi. Może jedyne co zrobisz, to napiszesz do nich list, który nigdy do nich nie trafi. ALE NA POZIOMIE SYSTEMU, JAKIM JEST RODZINA, ZMIENI SIĘ BARDZO DUŻO. Poruszenie najmniejszego elementu w rodzinnej układance sprawi, że inne „klocki” także się rozsuną.

  • Wybaczyć: zdejmij z siebie ciężar

WYBACZAJĄC ROZPOCZYNASZ PROCES UZDRAWIANIA.  Tak długo jak nie odpuścisz- tak długo będziesz cierpieć. A my czasami lubimy, żeby było trudno. Przywiązujemy się do swoich ran, bo to coś, co wczesniej budowało naszą tożsamość. Wiemy jak to jest być odrzuconym, samotnym czy żyć w lęku, więc jest  wygodniej odtworzyć to,co znamy. Wyjście poza schemat ofiary wymaga odwagi i wysiłku. A wybaczenie jest niezbędne, ponieważ KIEDY NIE MA KATA- NIE MA TEŻ OFIARY. Często jest to bardzo wymagający i dłuotrwały proces. Jest jednak pełno specjalistów i ośrodków, które pomagają przez to przejść w mądry i bezpieczny sposób. Im głębasza rana, tym dłuższy proces leczenia. Pozwól sobie na to,aby wszystko działo się w swoim tempie. Wielkie zmiany są sumą małych kroków. Każdy najmniejszy- życzliwa myśl w ich stronę, wybranie się na warsztaty, przeczytanie ksiązki, będzie powoli zmieniać relacje, jakie są miedzy Wami. BYĆ MOŻE RODZICE NIE NAUCZYLI CIEBIE, JAK DOBRZE ŻYC. ALE NAUCZYCLI CIĘ, JAK ŻYĆ NIE CHCESZ. A to wspaniały potencjał do zmiany.

Przeczytaleś wpis i jedyne, co czujesz to złość, że kolejny raz „przez nich” rozsypuje się Twoje życie? Jakie to niesprawiedliwe, że nie dośc że musisz sam to przepracować, to jeszcze trzeba wybaczyć tym, którzy Ciebie tu doprowadzili? Kumam, ale życie ze swojej natury nie jest sprawiedliwe. Prawdopodobnie czytasz ten tekst na smartfonie w ciepłym mieszkaniu, popijając ulubioną kawę. Tymczasem 2,1 mld. ludzi nie ma dostępu do pitnej wody. Możesz wieć zaakceptować ten fakt i zacząć budować siebie na nowo, albo dalej tracić energię na rozpamiętywanie przeszłości i obwinianie wszystkich wokół za swój los.

Ja również odrabiam tą lekcję od wielu lat, ale dziś już wiem i czuję, że to piękny proces, który przynosi ulgę zarówno mnie jak i moim rodzicom. Nauczyłam się ich kochać takimi, jakimi są. Jestem wdzięczna, za to co lekkie i to co trudne.To dało mi impuls, żeby szukać siebie i dzięki temu mogę dziś dzielić się doświadczeniem z innymi 🙂

Na wschodzie wierzą, że każda dusza wybiera sobie rodziców, po to, żeby odrobić pewną lekcję i doświadczyć tego, co pomoże jej wzrastać. Możesz wierzyć w co chcesz, ale ja czuję, że tam gdzie warto dojśc, nie ma dróg na skróty.

Namaste

Kamila

 

 

 

 

Written by Kamila