Czego żałują ludzie, kiedy umierają?

Dziś jeden z mocniejszych wpisów, ale czuję, że bardzo potrzebny i ważny. Skłaniający do zadania sobie pewnych pytań. Pytań, które i ja sobie zadałam, kiedy przeczytałam refleksje Bronnie Ware, pracującej w hospicjum. Autorka opiekowała się ludźmi, którzy byli świadomi tego, że ich czas dobiega końca. Spędzała z pacjentami ich ostatnie 12 tygodni życia, dzieląc z nimi ich intymne i najgłębsze refleksje. Podsumowanie tych rozmów można znaleźć na jej blogu i w jej książce „Czego najbardziej żałują umierający”. Jak można się domyślać większość osób nie tęskniła za posiadaniem większego domu, zarabianiem większych pieniędzy czy  cierpiała z powodu braku awansu.Tak to już bywa, że często dopiero choroba, wypadek czy inna graniczna sytuacja sprawia, że zaczynamy doceniać ogromny dar życia. Dar, który polega na tym, że mamy na nie wpływ i mamy wybór, jak nim pokierować. Ja wciąż pracuję nad tymi punktami i staram się do nich wracać, kiedy za bardzo się zagonię 🙂 Czuję, że ten wpis może być dla niektórych trudny i nawet przygnębiający. Pomyśl jednak, że skoro go czytasz, to możesz być bardzo szczęśliwy 🙂  Bo wciąż masz szansę na to, aby poczuć, co jest dla Ciebie ważne. I żyć tak, aby nie żałować rzeczy, których nie zrobiłeś.

  1. ” Żałuję, że nie żyłem tak jak pragnąłęm, tylko spełniałem oczekiwania innych”Najczęściej powtarzane zdanie… O rezygnacji ze swoich marzeń, planów, celów. Odkładanych na później, bo przecież ciągle są ważniejsze sprawy.  Odchować dzieci, spłacić kredyt, odłożyć na emeryturę, wyremontować dom. A kiedy nadeszło to „później”, ludzie nie mieli już zdrowia i siły, które pozwoliłyby im na podążanie za swoim sercem. Nie musisz teraz wszystkiego rzucać, wyprowadzić się w osławione Bieszczady, a dzieci zostawić na pastwę losu. Ale zadbaj o to, aby chociaż jedno Twoje marzenie mogło zaistnieć.

  1. „Żałuję, że tak ciężko pracowałem”. Konkretnie tego, że nie miałem czasu dla mojej rodziny, bliskich, dla siebie. I znowu pojawia się argument „no tak, ale przecież jest tyle wydatków”. Prawda jest taka, że często sami sobie generujemy te wydatki kupując rzeczy, które są zbędne; dając się wkręcić w to, że każdy musi mieć swoje mieszkanie i swój samochód, nieważne jakim kosztem. Coraz więcej rzeczy wymaga coraz więcej opieki. Głównie tej finansowej. Ale także naszego czasu i zaangażowania. Możesz z czegoś zrezygnować, możesz mieć mniej i mniej wydawawać.  To kwestia wyboru.

  1. „Żałuję, że nie mówiłem o tym, co czuję”.  A najczęściej powtarzanym zdaniem było „żałuję, że zbyt rzadko mówiłem ważnym osobom, że je kocham”. Ukrywanie swoich prawdziwych uczuć. Aby kogoś nie zranić, nie być nieuprzejmym, nie wyjść przed szereg, nie ośmieszyć się. A przede wszystkim- nie odsłonić tego, co w nas prawdziwe i delikatne. Podatne na zranienie. Owszem. Ale inaczej nasze życie jest byciem w  kłamstwie, wobec siebie i innych. Oznacza to, że wielu osobom może się to nie podobać i odejdą. Ale w rezultacie zostaną w otoczeniu tylko Ci, przy których możemy być sobą. Czuć się akceptowanym i swobodnie, niezależnie od tego, czy jest to uprzejme i dobrze widziane. To piękna sprawa nie musieć uważać na to, co się czuje.

  1. „Żałuję, że nie spędzałem więcej czasu z przyjaciółmi”. Wiele osób, które tygodniami leżały samotnie, czekając na swój koniec, tęskniło za obecnością przyjaciół. Potrzebowali nie tylko pomocy, aby pozamykać formalne kwestie. Potrzebowali tego, aby ktoś potrzymał ich za rękę, kiedy będą zmierzać w stronę światła. Tylko w gonitwie dnia codziennego wielu z nich zostało zapomnianych. O przyjaźń trzeba dbać. Poświęcić jej czas i energię, niezależnie od tego, co się dzieje w naszym życiu. Bo „później” często staje się „za późno”.

  1. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie, aby być szczęśliwym”. Umierając, ludzie często dostrzegali, że szczęście było w istocie kwestią wyboru, nie okoliczności. Podkreślali, że tkwili w starych nawykach, które może nie były dobre, ale za to bezpieczne. Czasami ludzie świadomie wybierają bycie nieszczęśliwymi, ponieważ to właśnie znają. A zrobienie kroku ku zmianie wymaga odwagi i wyjścia ze strefy komfortu. To także tęsknota za zwykłą radością, śmiechem i spokojem. Tak definiowali bohaterowie książki Ware szczęście.

  Na koniec jeszcze jedna ważna refleksja 🙂 Prawie wszystkie punkty odnoszą się do relacji. Do tego, aby kogoś kochać, mieć czas i odwagę mu to powiedzieć, a później wspólnie się śmiać albo płakać- cokolwiek, co jest na ten moment prawdziwe. Tego Nam życzę 🙂

Kamila

6 komentarzy do “Czego żałują ludzie, kiedy umierają?”

    1. Tak, choć ja czuję,że miłość może mieć różne oblicza-do dzieci, do partnera, do zwierząt czy natury. Nieważne, kto jest adresatem, ważne, żeby było to prawdziwe 🙂

  1. Ciekawy wpis, bo skłania do przemyśleń.. Jest tylko jedno małe ,,ale”. Człowiek który umiera i jest tego świadomy cierpi. Nie tylko fizycznie z powodu wyniszczających skutków choroby, ale również i psychicznie. Czasami w przypadku choroby śmiertelnej potrzebne jest wsparcie nie tylko dajmy na to onkologa ale i psychologa. Śmierć jest aktem dość samotnym, nikt przecież za nas nie umrze. Jej następstwem jest zatarcie więzów społecznych, bo jako osoba fizyczna przestajemy istnieć. Wydaje mi się, że z tego względu osoby umierające inaczej postrzegają swojej jejstwo i przeżyty czas. Będą przeważnie podchodzić do niego krytycznie, a przez to inaczej definiować szczęście, które jest podstawą naszej egzystencji na Ziemi. Punkt widzenia zależy po prostu od okoliczności. Odchodząc będziemy przecież zawsze czegoś żałowali, bo tracimy możliwość na kontynuowanie życia. Ciekawe czy osoba, która by nagle cudownie ozdrowiała i wstała z łoża śmierci, zrealizowałaby te wszystkie punkty o których pisze Autorka. W mojej ocenie nie. Ale pewny nie jestem.

    1. Igor, dziękuję za ciekawy komentarz. Trudno powiedzeć, jak potoczyłaby się historia osoby, której udałoby się wrócić z granicznej sytuacji do normalnego życia. Jednak większośc osób, które przeżyły taki moment weryfikuje swoje dotychczasowe cele i stara się żyć inaczej. W swojej pracy często spotykałam się z osobami, które były wdzięczne za tak trudne doświadczenia,bo dopiero one pozwoliły im zadbać o to, co wcześniej spychali na margines.Nie koniecznie są to punkty, o których pisze autorka, ale inne ważne dla danej osoby. Celem mojego wpisu było zachęcenie innych do refleksji nad tym, co dla nich na tu i teraz ważne 🙂

  2. No dobrze. Zatem możliwe byłoby, żeby osoba, która np. oddawał się cała dla innych, dla których wartości o charakterze niematerialnym były na pierwszym miejscu, uwielbiająca przyrodę i to co dostępne dla wszystkich za przysłowiowe friko, po powrocie do zdrowia zaczęła żyć inaczej, np. koncentrując się na karierze i pracy. Mi się wydaje, że człowiek dążyć będzie po prostu do tego czego nie zaznał, a tym samym do tego co mógł stracić bezpowrotnie. Obojętnie czy to będzie wycieczka na połoniny, czy kupno nowego auta.

    1. Wiele badań psychologicznych pokazuje jednak,że pewne wartości są uznawane,za najcenniejsze. ALe jak zwykle sa od tego wyjątki i pewnie może być tak, jak sugerujesz 🙂 Dzięki za cenny komentarz Igor 🙂

Zaciekawił Ciebie wpis?Chcesz się czymś podzielić? Pisz śmiało :)